July/August 2015

Od pewnego już czasu chciałam wprowadzić na swojego bloga więcej tematyki 'lifestylowej', nie takiej nachalnej, która zrobiłaby z tego miejsca jeden wielki śmietnik, ale takiej, dzięki której moglibyście lepiej poznać mnie i moje, niekiedy ciekawe, życie. Nie oznacza to przepisów kulinarnych, recenzji wkładek higienicznych, ani też rozważań politycznych. Od początku zakładałam, że będą to tematy powiązane z blogosferą, a także cieszące się popularnością - miesiące/tygodnie/mixy zdjęć z telefonu w nieco innej formie. Zbierałam się długo, tłumacząc sobie, że może się to odbić na moim profesjonalnym wizerunku, ale tak właściwie... Who cares?


Lato, w tym roku, było wyjątkowo nieznośne. Połowę 'wakacji', w obawie przed słońcem, spędziłam więc pod wiatrakiem... W domu. Z kolei tę drugą, bardziej rozrywkową, na sprawdzaniu, co tak właściwie jest 'warte poznania w Poznaniu' (taki fancy slogan miasta). Dzięki temu, że obecnie mieszkam w samym centrum, mam niesamowitą okazję, by brać udział w większości wydarzeń kulturalnych (lub też mniej), a także smakować, dosłownie, Poznań od strony kulinarnej i imprezowej.


Lody. Któż ich nie kocha? Wielkim hitem okazały się wytwórnie lodów tradycyjnych, które kuszą nas niepowtarzalnymi smakami niemal na każdym rogu. Całkowicie rozumiem ten szał, pod warunkiem, że oprócz haseł 'naturalne', idzie za tym także smak. Najlepsze, bez dwóch zdań, lody w Poznaniu znajdziecie Na Teatralce. Wybitne. Intensywne, nietypowe smaki. I jeśli jest napisane 'sorbet truskawkowy w hyćką', to właśnie to dostaniecie, w odróżnieniu od Wytwórni Lodów Tradycyjnych, gdzie wszystkie rodzaje lodów to po prostu śmietana, nieważne jak glamour by tego nie nazwali. Niezastąpiony pozostaje także pan Zbigniew Grycan! majlajfbeauty approved.


Te wakacje stoją także pod znakiem paznokci. Pierwszy raz zdecydowałam się na żele i muszę przyznać, że nigdy nie czułam się tak komfortowo. Perfekcjonizm, w każdym aspekcie życia, czasem mnie wykańcza - w Eclair wszystko stoi na najwyższym poziomie. Do tego pracują tam niesamowicie kreatywne osoby z wielką pasją i zaangażowaniem, które są w stanie spełnić najodważniejsze fantazje klientów, a ja... Nie muszę martwić się, że coś mi się złamie lub odpryśnie. Polecam każdemu, bo zabiegi tam (również przedłużanie rzęs) to czysta przyjemność.


Poznań, oprócz obowiązkowego piwa nad Wartą, to także masa wydarzeń, koncertów, klubów, kawiarni. Jeśli tu mieszkacie na pewno znacie, a jeśli nie to zaznaczcie serduszkiem na mapie, KontenerART - centrum kultury i sztuki. Niepowtarzalny klimat. Za dnia - zumba na piasku, kiermasze książek, wieczorem muzyka i alkohol. Nie znajdziecie drugiego takiego miejsca.


Wieczory, niezmiennie, kojarzą mi się z Maltą. Spacer brzegiem jeziora, zachód słońca i weekendowe Miejskie Granie. Nie da się nudzić, choć szczerze przyznam, że nie cierpię lata, ani natury, zwłaszcza w bliskim kontakcie fizycznym. Jestem ciekawa, jak wy spedziliście swoje wakacje!


Po więcej tradycyjnie zapraszam was na mój Instagram @majlajfbeauty. Całkiem niedawno założyłam też Snapchat (majlajf), na którym zdarza mi się nagrywać filmiki! Jeśli macie ochotę, dodajcie mnie i tam! #celebrity

Jo 

KIKO Free Spirit (Lips&Cheeks)

Kolejna recenzja produktu do ust... Zaskoczeni? Pomadki, kredki, konturówki, to kosmetyki, których testowanie sprawia mi zawsze najwięcej radości. Uwielbiam te matowe i mocno napigmentowane, które cechują się bardzo dobrą trwałością. Jest to niezwykle przydatne, zwłaszcza teraz, kiedy w okresie wakacyjnym nie chcemy tracić zbyt wiele czasu na makijaż oraz poprawki w ciągu dnia.

Moja historia z KIKO jest dosyć ciekawa, ponieważ pierwszy raz spotkałam się z marką 5 lat temu, kiedy mieszkałam w Berlinie. Nie była wtedy znana, ani dostępna w Polsce. Pamiętam, że salon i obsługa wywarły na mnie ogromne wrażenie. 'Luksusowa świątynia makijażu' - pomyślałam, po czym szybko wbiegłam do środka. Byłam niezwykle zaskoczona, że tak dobre, ładne produkty można kupić w niskich cenach. Nie muszę dodawać, że wydałam tam swoje ostatnie, wówczas, pieniądze? Nic dziwnego, że każdy niecierpliwie czekał na otwarcie salonu w Polsce. Niestety obsługa to dla mnie wielkie rozczarowanie (przynajmniej w Poznaniu). Nie rozumiem, dlaczego wygląd klienta ma w Polsce aż takie wielkie znaczenie. Salon odwiedziłam kilkukrotnie. Kiedy byłam w pełnym makijażu, zrobionych włosach - panie zabijały się, żeby pokazać mi wszystkie nowości, natomiast kiedy chciałam szybko wyskoczyć do sklepu w dresie, nikt nawet nie odpowiedział mi 'dzień dobry', a dodam, że żadna z pań nie była zajęta - wszystkie na mnie patrzyły. Co zrobiłam w takiej sytuacji? Wyszłam. Po prostu.



KIKO Free Spirit (Lips&Cheeks) to kolejny świetny produkt tej marki, który miałam okazję testować. Przeszłam już przez podkłady, pudry, korektory, cienie, na pędzlach kończąc i szczerze przyznam, że do tej pory każdemu kosmetykowi KIKO przyznałabym pozytywną recenzję. majlajfbeauty approved! Niestety kredki były częścią limitowanej kolekcji 'Modern Tribes' i nie są już dostępne.



Kredki KIKO są niesamowicie łatwe w użyciu, przy tym bardzo mocno napigmetnowane (kolor, który widzimy w opakowaniu jest rzeczywistym kolorem na ustach). Paleta zawiera tylko 6 odcieni, jednak każdy z nich jest wyjątkowy. Znajdziemy tu zarówno róż, beż, jak i czerwień. Trwałość? Powalająca. Kredka charakteryzuje się kremową formułą, która po kilku minutach zastyga na ustach. Bez obaw możemy jeść, pić, całować się, czy robić inne rzeczy, na które mamy, w danej chwili, ochotę. Jedyne, na co radzę uważać przy regularnym stosowaniu kredki KIKO, to odpowiednie nawilżenie ust, gdyż na dłuższą metę może je minimalnie przesuszać.


Opakowanie jest dość klasyczne, jednak szybko się brudzi. W środku znajdziemy 4,5g produktu, który jest ważny 36 miesięcy od otwarcia. Do każdej kredki dołączona jest specjalna temperówka z dużym otworem, co zdecydowanie ułatwia pracę. Gorąco polecam, jeśli uda wam się znaleźć jakiś egzemplarz na wyprzedażach.






from top to bottom:
03, 02, 06


Jo 

Bigger than BB... BIG Easy

Już od kilku lat na drogeryjnych półkach królują lekkie, dające naturalne wykończenie podkłady i kremy koloryzujące. Która z nas nie próbowała jeszcze kolejnych liter alfabetu? BB, proszę bardzo! CC? Nie ma problemu. Nigdy nie byłam fanką subtelnego makijażu... I pewnie nigdy nią nie będę. Są jednak sytuacje, kiedy sięgam po coś lżejszego. Nie jest to wówczas zwyczajny krem tonujący. To coś sprawdzonego i zdecydowanie 'większego'.

For several years now - drugstores are dominated by light coverage, soft foundations and tinted moisturizers. How many of us did not try the following letters of the alphabet yet? BB, here you are! CC? No problem. I've never been a fan of natural looking makeup... and I will probably never be. But there are situations, when I reach for something lighter. And it doesn't mean any ordinary coloring cream. It's something tested and definitely 'bigger'.

Testuję kosmetyki benefit już od długiego czasu. Nie trafiłam jeszcze na taki, który by się u mnie nie sprawdził. Zdążyłam za to dokonać kilku odkryć, trochę poflirtować i... Zakochać się. Big Easy to jeden z produktów, które skradły moje serce. Piękny, jasny (ciepły) brzoskwiniowy odcień podkładu idealnie wtapia się w skórę, a kremowa konsystencja kosmetyku powoduje, że nakładanie go staje się niesamowitą przyjemnością. Big Easy wygląda świetnie zaaplikowany mokrą gąbeczką, daje wówczas naturalne wykończenie. Krycie możemy stopniować - nakładając kolejną warstwę podkładu, który i tak - jak na krem BB - jest nieprzeciętnie napigmentowany i bardzo trwały - nie waży się, nie ściera w ciągu dnia, nie podkreśla suchych skórek.

I test benefit cosmetics for a long time, now. I haven't found a single one that I would not like on my skin yet. I had time to make a few discoveries, flirt a little and... Fall in love. Big Easy is one of the products, that stole my heart. Beautiful, light (warm) peach shade of the foundation blends perfectly with the skin and the creamy consistency of the product makes the application an incredible pleasure. Big Easy looks great applied with a wet sponge, it gives natural finish then. We can build a coverage by applying another layer of foundation.  This BB is, like no other, well pigmented and very long wearing - it doesn't smudge or rub off during the day, it does not highlight the dryness of the skin.



Produkt ma jedną nietypową właściwość. Jest to formuła liquid-to-powder, co oznacza, że powinien tworzyć efekt przypudrowanej skóry. I rzeczywiście tak jest. Osoby ze skórą mieszaną, normalną i suchą mogą śmiało pominąć etap używania sypkiego pudru w makijażu. Pokazuje to uniwersalność oraz łatwość używania Big Easy w każdych warunkach, a przecież zbliżają się wakacje! Nigdy nie wiadomo, czy nie szykuje się jakiś spontaniczny wyjazd.

The product has one unusual feature. Liquid-to-powder formula, which means that it should create the effect of already powdered skin. And indeed it does that. People with combination, normal and dry skin can safely skip using loose powder in their makeup. This shows the versatility and ease of use of the Big Easy in all conditions. Holidays are around the corner! You never know, whether someone is up to a spontaneous trip!



Tubka zawiera SPF35, PA+++ i aż 35ml produktu. Big Easy jest ważny 12 miesięcy od otwarcia. Cena w sklepie Sephora to 169zł. Na jakie produkty stawiacie latem? Na blogu została włączona opcja komentowania za pomocą wtyczki Facebook'a. Zapraszam do dyskusji!

The tube contains SPF35, PA+++ and 35ml of the product. Big Easy is valid for 12 months from opening. Price in Sephora store is 38$. What products do you use during the summer time? I added a new plugin to this blog, so now you can leave a comment using Facebook. Feel free to discuss!

benefit, Bigger Than BB, BIG Easy, 01 fair


Jo 

Rouge Edition Velvet

Jestem blogerką kosmetyczną. Fakt. Często jednak bronię się przed nowościami, jakie wychodzą na rynek, rękami i nogami. Czemu? Sama nie wiem. Może boję się rozczarowania, a może po prostu marketing działa na mnie w odwrotną stronę? Więc teraz - kiedy wszyscy testują Aqua Laque - ja sięgam po pierwotną wersję Rouge Edition - Velvet.

I am a beauty blogger. Fact. However, I often resist new products, that come to market, with might and main. Why? I don't know. Maybe I'm afraid of disappointment, or perhaps marketing works for me in the opposite direction? So now - when everyone's testing Aqua Laque - I reach for the original version of Rouge Edition - Velvet.


Bourjois zapewnia, że jest to pomadka o matowym wykończeniu, intensywnym kolorze, lekkiej formule, a także wielogodzinnej trwałości. Produkt, za sprawą skośnie ściętego aplikatora (gąbeczki), jest niezwykle łatwy w użyciu, a w połączeniu w konturówką tworzy duet idealny. Pomadka rzeczywiście jest bardzo trwała, a pigment (nawet po jej zejściu) pozostaje na ustach, dlatego ostrzegam - jeśli ręce wam miłe - nie róbcie swatchy!

Bourjois ensure, that this lipstick has a matte finish, intense color, light formula, as well as great durability. The product, thanks to the sponge applicator, is extremely easy to use, and combined with a lip pencil creates a perfect duo. Lipstick is indeed very long lasting - pigment (even after its descent) remains on the lips, so be warned - if you like to keep your hands clean - do not do any swatches!


Rouge Edition Velvet to produkt, który konsystencją przypomina mus, jest niesamowicie kremowy, a przy tym bardzo lekki. Szybko zasycha na ustach nie tworząc tępego matu, choć osobiście właśnie taki płaski efekt preferuję. Zgaduję, że miało to zapobiec nadmiernemu przesuszaniu się ust i choć produkt rzeczywiście nie należy do tych najbardziej wymagających - polecam w czasie jego stosowania zwrócić szczególną uwagę na wieczorną pielęgnację. Do uzyskania pełnego krycia zawsze nakładam 2 warstwy pomadki, wtedy odkrywam sto procent pigmentacji.

Rouge Edition Velvet is a product that resembles the consistency of mousse, it is incredibly creamy, yet very light. Dries quickly on the lips without creating a dull matt, though personally I prefer a flat effect. I guess that's supposed to prevent lip dryness and although the product actually does not belong to the most demanding - I recommend, when using it, paying special attention to the night care. To obtain full opacity I always apply 2 layers of lipstick, then I discover a hundred percent of its pigmentation.



Nie dajmy się zwariować - żadna pomadka nie utrzyma się 24 godziny, dlatego warto nałożyć ją na suche, pokryte konturówką, usta. Rouge Edition Velvet to bardzo dobry jakościowo produkt - nie rozmazuje się, równomiernie znika z ust w ciągu dnia, ma delikatny zapach i przyjemnie się aplikuje. Dostępny jest w wielu wersjach kolorystycznych, jednak brakuje naprawdę jasnych, pastelowych odcieni, które kocham. Skąd więc moje mieszane uczucia? Zakładam, że jest to wina kremowej konsystencji, która nie do końca pozwala mi cieszyć się obiecanym matem. Z pewnością będę sięgać po pomadki Bourjois w przyszłości, ale raczej nie staną się one moim 'kosmetycznym uzależnieniem'.

Don't get too excited - no lipstick will last 24 hours, so you should apply it to dry, covered with a lipliner, mouth. Rouge Edition Velvet is a very good quality product - does not smudge, disappears evenly from the lips during the day, has a delicate scent and it's pleasant to use. It is available in many different colors, but there is no light, pastel shades, which I really love. Where, then, my mixed feelings are coming from? I assume that's because of the creamy consistency, which does not really allow me to enjoy the promised matte finish. Surely, I'll be reaching for Bourjois lipsticks in the future, but I doubt that they'll become my 'cosmetic addiction'.

from left to right:
08 Grand Cru, 06 Pink pong,
04 Peach Club, 10 Don't pink of it!


Jo 

Magic Rose

Wielkimi krokami zbliża się lato. Okres, w którym część z nas rezygnuje z ciężkich podkładów, zastępując je lżejszymi kremami koloryzującymi, bądź pokazując światu skórę w wersji 'surowej' -nakładając na twarz jedynie filtry przeciwsłoneczne. Warto w tym okresie zwrócić szczególną uwagę na pielęgnację cery. Traktowana z odrobiną miłości, z pewnością nie pozostanie obojętna i odwdzięczy się tym samym.

Summer is coming. The time, during which some of us gives up heavy foundations, replacing them with lighter tinted moisturizers, or showing the world the 'raw' skin version - applying only sunscreens. It is definitely worth paying special attention to skin care, this period of time. Face, treated with a bit of love, certainly won't remain indifferent and repay the same.




Pod koniec zeszłego roku zgłosiła się do mnie marka evrēe z pytaniem, czy miałabym ochotę przetestować ich nowości, które wypuszczają na rynek. Tradycyjnie podeszłam do tego pomysłu z dużą rezerwą. Pisze do mnie wiele firm, rzadko na cokolwiek się zgadzam, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą kosmetyki pielęgnacyjne. Wszystko to nałożyło się na moją blogową przerwę, o której przyczynach już wam pisałam. Firma do dnia dzisiejszego nie otrzymała ode mnie odpowiedzi, ale jestem! I piszę tę recenzję.

At the end of last year brand call evrēe came to me with a question, if I would want to test their new products. Traditionally I approached the idea with great reserve. Many companies write emails to me, but I rarely agree on anything, especially when it comes to skin care. All this coincided with my blogging break, which I already described to you in another post. The company, to this date, has not received a reply from me, but I here I am! Writing this review.








Na zakup magicznego olejku skusiłam się w czasie, gdy moja cera była w opłakanym stanie. Dosłownie. Pomyślałam 'nie mam nic do stracenia, gorzej nie będzie', poczytałam recenzje na blogach i stało się. Oczywiście miałam pewne obawy przed nałożeniem czegoś, co z założenia jest 'tłuste', na swoją twarz. Zupełnie niepotrzebnie - jak się później okazało.

Pierwsze, na co zwracamy uwagę po otwarciu szklanej buteleczki to zapach. Piękny, intensywny różany aromat, który utrzymuje się na buzi przez długi czas. Istny kwiatowy ogród. Ponadto, za sprawą aplikatora, opakowanie jest bardzo wygodne w użytkowaniu. W buteleczce znajdziemy 30ml olejku o ważności 6 miesięcy.

Magic Rose stosuję już 3 miesiąc - codziennie! Pokochałam jego działanie. Łagodzi podrażnienia, walczy z niedoskonałościami (zdecydowanie przyspiesza ich proces gojenia), poprawia koloryt skóry, w niesamowity sposób rozjaśnia przebarwienia. Używam go przede wszystkim zamiast porannego kremu pod makijaż. Wchłania się błyskawicznie, nie pozostawia żadnych zacieków i najważniejsze - podkłady się na nim nie ważą, ani nie rolują. Po 'krótkim' romansie, nie wyobrażam sobie wrócić do kremów. Moja skóra jest pięknie nawilżona i w dobrym stanie.


I decided to try this oil out at a time, when my skin was in a deplorable state. Literally. I thought to myself 'I've got nothing to lose, it can't get any worse', so I read the reviews and it happened. Of course, I had some concerns before applying something that is assumed to be 'oily' on my face. Unnecessarily - as I later discovered.

First, when we open the glass bottle, we pay attention to the scent. A beautiful, intense rose aroma, which remains on the skin for a long time. A veritable flower garden. Furthermore, thank to an applicator, the package is very convenient to use. The bottle consist 30ml of essential oil, which validity is up to 6 months.

I use Magic Rose already three months - every single day! I fell in love with this product. It soothes irritations, fights with imperfections (definitely speeds up the healing process), improves skin tone, brightens discolorations in an incredible way. I use it primarily instead of the morning cream - under my makeup. It absorbes quickly, does not leave any streaks and most importantly - does not crease. After the 'short' affair, I can not imagine back to creams. My skin is beautifully hydrated, and in a good condition.






Olejek ma wiele zastosowań, na przykład jako serum lub dodatek do innego kremu. Magic Rose możemy zastosować także jako maseczkę, nakładając produkt na 15 min na oczyszczoną twarz. Producent zapewnia, że jesteśmy w stanie wykonać nim demakijaż, dodając kilka kropki olejku na płatek kosmetyczny, jednak nie pokusiłam się, żeby potwierdzić tę tezę.

We can surely use the oil in many ways, for example as a serum or addition to another cream. Magic Rose can also be used as a mask, when applied for 15 minutes to cleansed face. The company ensures that we are able to remove our makeup, adding a few spots of oil on a cotton pad, but I wasn't brave enough to confirm this thesis.






Dlaczego warto stosować olejek różany?
  • łagodzi podrażnienia,
  • niweluje przebarwienia,
  • zmniejsza widoczność 'pajączków',
  • uszczelnia rozszerzone naczynia krwionośne,
  • pobudza produkcję kolagenu,
  • poprawia koloryt skóry,
  • wygładza skórę,
  • reguluje wydzielanie sebum.

Why it is worth using rose oil?
  • it soothes irritations,
  • reduces discolorations,
  • reduces the visibility of broken capillaries,
  • seals dilated blood vessels,
  • stimulates the production of collagen,
  • improves skin tone,
  • smoothes the skin,
  • regulates production of sebum.





Ingredients:
Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, BHA, Benzyl Salicylate, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Parfum (Fragrance), Linalool.

Jo  

LOOK & beautyVISION 2015

LOOK & beautyVISION ~ największe wydarzenie kosmetyczne, które co roku odbywa się w Poznaniu. Z tej okazji już po raz trzeci miałam możliwość uczestniczyć w 'Beauty Blog Days', czyli spotkaniu blogerek kosmetycznych. Co prawda było to ponad miesiąc temu, jednak nieustannie chodziła za mną chęć napisania relacji... I w końcu się udało!

LOOK & beautyVISION ~ biggest beauty event which takes place every year in Poznań. For the third time I had the opportunity to participate in 'Beauty Blog Days', which is the bloggers meeting. Everything took place over a month ago, but since then I continually wanted to write a few words about it... I finally made it!

Wydarzenie z roku na rok nabiera tempa. Piękne stoiska, wykłady, mnóstwo ulotek, pomocni sprzedawcy, którzy posiadają wiedzę na temat swoich produktów. Moim małym zwycięzcą, jeśli chodzi o kompozycję, jest marka SHEDOR, która zdecydowanie wyróżniała się na tle konkurencji. Cudowna kolorystyka dodatków, w tym kwiatów, sprawiła, że wszyscy zatrzymywali się, żeby nacieszyć oko, a przy okazji dowiedzieć się nieco więcej o polityce firmy. To się nazywa marketing!

The event from year to year is making a huge progress. Beautiful stands, lectures, lots of flyers, helpful sellers, who are knowledgeable about their products. My little winner, when it comes to the composition, is a brand call SHEDOR. They definitely stood out from the competition. Wonderful color additives, including flowers, made everyone stop to enjoy that view and learn a little more about the policy of the company. That is what I call marketing!









Strona organizacyjna wydarzenia nie wypadła w tym roku najlepiej. Nie rozumiem warunków stawianych przez organizatorów - 3 posty w zamian za bilet. Wow! Do tego nieaktywny bilet, który miał zostać aktywowany dopiero po przejściu weryfikacji. Taaak... Na miejscu nie obyło się bez dramatów i dzwonienia do organizatorów. Słabym punktem programu okazało się też samo spotkanie blogerek. Właściwie nie wiem, jak inaczej można nazwać to, co się wydarzyło. Dostałyśmy do dyspozycji salę. Jako, że w większości blogerki zdążyły się poznać przez te lata - same zainicjowałyśmy kosmetyczne ploteczki. Wiem, że o to chodzi w spotkaniach, ale ja głupia liczyłam na jakieś powitanie przez organizatorów i to niekoniecznie takie z famfarami.

The event wasn't best organized this year. I do not understand the conditions set by the organizers - 3 posts in exchange for a ticket. Wow! For an inactive ticket, which was to be activated only after passing the verification. Yup... There was a lot of drama and calling the organizers, when I arrived. The weak point of the program was also the bloggers meeting itself. Actually, I do not know how else could I describe what happened. We got a room to our disposition. Since most bloggers had time to get to know each other over the years - we initiated beauty gossips by ourselves. I know that is what meetings are all about, but, silly me, I was hoping that the organizers would come and welcome us or something.
















W tym roku nie szalałam z zakupami. Jedynie kilka rzeczy. Kryolan, Maestro. LOOK & beautyVISION to dla mnie przede wszystkim wydarzenie towarzyskie. Ogromnie się cieszę, że mogłam zobaczyć 'moje dziewczyny' z Poznania i z różnych stron Polski. Zakupy i ploteczki w takim towarzystwie to coś, na co czekam z niecierpliwością cały rok. Piękne jest to, że wspólna pasja może tak łączyć ludzi. Same targi nie robią już na mnie wielkiego wrażenia, najważniejsi są ludzie, a czy spotkamy się na LOOK & beautyVISION czy na kawie - to nie ma dla mnie żadnego znaczenia.

This year I was not crazy about the shopping. Only a few things. Kryolan, Maestro. I think LOOK & beautyVISION is primarily a social event. I am delighted that I could see 'my girls' from Poznań and from different parts of Poland. Shopping and gossips in such company is something that I look forward to all year long. The most beautiful thing is that passion can unite people. The event itself do not make big impression on me anymore, the most important are the people, and if we meet at LOOK & beautyVISION or just for a coffee - it doesn't matter to me.









Ostatecznie wydarzenie zaliczam do udanych. Polecam je szczególnie osobom, które interesują się pielęgnacją oraz stylizacją włosów, a także fanom lakierów do paznokci. OPI i Essie potrafią zaskoczyć cenowo. Jeśli jednak jesteście potworami kolorówkowymi jak ja - wasz wybór ograniczy się do zaledwie kilku stoisk.

Ultimately I think the event was quite successful. I recommend it to people who are interested in hair care and styling, as well as fans of nail polishes. OPI and Essie can be surprisingly cheep. However, if you are a makeup monsters like me - your choice will be limited to just a few stands.





















Jo 

LOOK & beautyVISION | PL

Targi kosmetyczne. Wydarzenie, na które czekam, wraz z moją 'ekipą', co roku! Już w ten weekend (18-19.04.2015) w Poznaniu odbędzie się kolejna edycja LOOK & beautyVISION, co tylko pokazuje jak szybko płynie czas. Patrzę wstecz i widzę jak z roku na rok każdy się rozwija, nie tylko pod względem blogowania.

Na targach, już po raz trzeci, odbędzie się Beauty Blog Days, czyli spotkanie blogerów kosmetycznych, na które bardzo się cieszę i tupię nóżką z niecierpliwości. Co może być lepszego niż ploty i zakupy w takim towarzystwie? Na facebook.com/beautymajlajf przypominałam wam o zgłoszeniach. Mam nadzieję, że zobaczymy się na miejscu, zwłaszcza że w tym roku możecie złapać mnie i w sobotę, i w niedzielę. Pamiętajcie, żeby zabrać odliczoną gotówkę, bo to się może źle skończyć!

Zapraszam na stronę MTP i Facebooka po więcej informacji. Na moim blogu znajdziecie także relację z ubiegłego roku > tutaj! Całość - tradycyjnie - będzie można śledzić na Instgramie @majlajfbeauty.




Jo

O•P•I Giveaway

[PL] Nadchodzi wiosna. W końcu ta prawdziwa. Czas zacząć żyć i pisać. Na dobry początek mam dla was małe rozdanie/konkurs. To już taka nasza mała tradycja - zawsze w okresie targów kosmetycznych dzielę się z wami lakierami OPI. Do wygrania jest zestaw miniaturek (6x3.75mL) z kolekcji 'Fifty Shades of Grey'.

Aby wziąć udział w konkursie musisz:

  • Polubić zdjęcie konkursowe
  • Napisać w komentarzu pod zdjęciem, co sądzisz o filmie 'Fifty Shades of Grey' lub jeśli go nie widziałaś - dlaczego? - i czy planujesz kiedyś go zobaczyć?
Wygrywa najciekawsza odpowiedź. Rozdanie trwa do 18.04 i jest międzynarodowe. 

[ENG] Spring is coming. Finally the real one. Time to start living and writing. We need to warm up a bit, so I have a small giveaway/contest for you. It's our little tradition that I share with you some OPI lacquers. You can win a mini (6x3.75mL) set of nail polishes from the 'Fifty Shades of Grey' collection.

To enter you need to:

  • Like the contest photo
  • Write in a comment what do you think about the movie 'Fifty Shades of Grey' or if you did not see it - why? - and do you ever plan on watching it?
The most interesting answer wins. Giveaway lasts till 18.04 and it's internationally open.






Shades:
*My Silk Tie
*Dark Side of the Mood
*Romantically Involved
*Embrace the Grey
*Shine for Me
*Cement the Deal

 Good luck,
Jo