Melted: Liquified Long Wear Lipstick

Wchodząc na mojego bloga z pewnością możecie zauważyć, że jest on w ogromnej mierze poświęcony... Produktom do ust. Co poradzę? Usta, zaraz obok rzęs, to jeden z najważniejszych elementów twarzy. Taki, który zwraca na siebie uwagę, zwłaszcza wiosną, kiedy często rezygnujemy z mocnego makijażu oka i kreski na rzecz soczystych, mocno napigmentowanych pomadek. Nie każda z nas ma odwagę czy ochotę sięgać po neony, dlatego dzisiaj pokażę wam bardzo dziennie pomadki, które są nie tylko świetne jakościowo, ale także będą współgrały z waszą opalenizną, okularami i całym wiosennym outfitem.


Pomadki Melted kupiłam, kiedy tylko marka Too Faced pojawiła się w Sephorze. Bardzo ubolewam nad faktem, że nie wszystkie kolory są dostępne w Polsce. Jak zwykle pod górę... Tak, jestem wdzięczna za to, że mamy coraz łatwiejszy dostęp do kosmetyków zagranicznych firm, ale chyba każda z nas marzy o 'pełnej ofercie', zwłaszcza, kiedy upatrzyła sobie dany kolor.

Melted przychodzą do nas w pięknych opakowaniach ze złotymi detalami. Tubka, w założeniu, miała odpowiadać kolorowi kosmetyku, co znacznie ułatwia poranne przeszukiwanie toaletki. Produkt ma bardzo wygodny twardy, gąbeczkowy aplikator, który dzięki malutkim dziurkom dozuje odpowiednią ilość pomadki. Niestety, w środku, opakowanie szybko się brudzi, więc wymaga częstego mycia, jeśli podobnie jak ja - nie lubicie umazanych kosmetyków.




Kosmetyk jest niesamowicie napigmentowany! Niesamowicie. Producent trafił w dziesiątkę nazywając ten produkt 'roztopioną pomadką'. Na ustach pozostawia bardzo przyjemne, kremowe wykończenie, które lekko zastyga i wtapia się w skórę. W miarę noszenia w ciągu dnia - zamienia się w mat, jednak nie da się osiągnąć nią płaskiego efektu. Pomadka jest bardzo trwała. Oczywiście każdy(!) produkt do ust nakładam na konturówkę, niezależnie od tego, jakie ma wykończenie i kolor - co w dużym stopniu wpływa na trwałość. Jednak Melted nie straszne jest ani picie, ani jedzenie. Ściera się łagodnie od wewnętrznej strony ust. Nie tworzy linii, grudek, nie zbiera się. Oczywiście - zostaje na szklankach, ale która pomadka tego nie robi?




 (od lewej: Melted  Marshmallow, Melted Nude)

Zapach nie każdemu może przypaść do gustu. Osobiście uwielbiam kosmetyki, które pachną... Kosmetykami. Takimi starszymi. Melted to jeden z nich. Specyficzny, ale przyjemny zapach. Nie utrzymuje się jednak na ustach.



Jedynym minusem może być to, że do używania tej pomadki trzeba się przyzwyczaić. Najlepiej wklepywać produkt w usta. Zbyt duża jego ilość może nieestetycznie zebrać się wewnątrz, tworząc brzydko odcinającą się linię, dlatego nie polecam wyciskania dużej ilości kosmetyku od razu na skórę. Uważajcie też na suche skórki, bo pomadka może je podkreślać. Jednak nigdy nie zaliczam tego do minusów - peeling, porządnie nawilżający balsam i problem z głowy.

Too Faced przygotowało bardzo szeroką gamę kolorystyczną, w której każda z nas znajdzie coś dla siebie. Dostajemy aż 12ml bardzo dobrego jakościowo produktu, przy czym standardowe pojemności płynnych kosmetyków to około 5-6ml, więc moim zdaniem warto zainwestować. Teraz pojawiła się także wersja 'czekoladowa' i całkowicie matowa. Mam nadzieję, że ta druga znajdzie się również w polskich Sephorach, bo nie ukrywam, że Too Faced jest jedną z moich ulubionych marek kosmetycznych.


Zapraszam was na moje konta społecznościowe, gdzie znajdziecie mnie zdecydowanie częściej.
Instagram @majlajfbeauty, Facebook fb/beautymajlajf, a także na Snapchat, jeśli lubicie prywatę - majlajf.

Jo 

13 comments

  1. Melted Marshmallow zdecydowanie bardziej w moim guście! Aczkolwiek chyba nie do końca przekonuje mnie ten aplikator :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wbrew pozorom - bardzo wygodny w użyciu, ale ja nakładam wszystko na konturówkę, więc nie muszę martwić się idealnym wyrysowaniem ust ;)

      Delete
  2. Replies
    1. Mówi to pierwsza pomadkowa kusicielka :D

      Delete
  3. Świetnie się go stosuje - fajny efekt :) Tubka w kolorze produktu ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taaak! Kolor opakowania bardzo ułatwia życie, zwłaszcza, kiedy ma się w toaletce masę pomadek :)

      Delete
  4. O mamo, oba kolory takie piękne, oba tak bardzo chcę <3

    ReplyDelete
  5. Marshmallow wygląda przepięknie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W zależności od tego, co jest pod spodem możemy troszkę manipulować kolorem ;)

      Delete
  6. będę musiała wypróbować :) Pozdrawiam i zostaję tu na dłużej :)

    ReplyDelete
  7. ależ mi się te zdjęcia podoooobają <3

    ReplyDelete
  8. Oba kolory:są śliczne, ja wybrałabym jak wiesz różową :) Dużo się zmieniło u Ciebie, czy mi się wydaje? ;)

    ReplyDelete